31 sierpnia 2010, 17:00
Jutro. W białej koszuli i nawet w granatowej spódniczce, jeśli trzeba by było, choć nigdy za nimi nie przepadałam.
Chciałabym stanąć w szeregu, na apelu. Mogłabym nawet zaśpiewać hymn. Czytaj dalej ...
3.
18 sierpnia 2010, 18:03
Jestem dumna z mojej mamy, że pokonała całą tę biurokrację. Nie poddała się tworząc biznesplany, analizy swot i inne takie tam równie fascynujące rzeczy. I że teraz dostanie pieniądze z UE w ramach programu Kapitał Ludzki. Jestem dumna i wiem, że sobie na to zasłużyła. Ma pomysł jak zwydatkować pieniądze i chyba pierwszy raz w życiu będzie miała pracę, którą naprawdę lubi - dającą satysfakcje i przyjemność.
No i cieszę się, bo to ja ją do tego namówiłam :-) Czytaj dalej ...
cisza
14 sierpnia 2010, 10:48
Bo czas, bo zmęczenie, bo doba się nie może rozciągnąć w nieskończoność. Ale odkąd przeczytałam o Piotrze wiem, że powinnam. Jeśli już nawet nie dla siebie, to może dla niego. Bo przecież powinnam być taka cała szczęśliwa, że u mnie wszystko dobrze. Jestem zdrowa, mam obok siebie ważnych dla mnie ludzi, mam pracę, którą uwielbiam. Mam zupełnie normalne życie, które doceniam właśnie w takich momentach jak ten.
Do maratonu już tylko niecałe dwa miesiące. Na przygotowania solidne prawdopodobnie jest już za późno. jednak dostałam solidnego kopa energetycznego, więc nie wykluczam, że jednak pobiegnę. Nie, właściwie nie pobiegnę, tylko spróbuję tę trasę po prostu pokonać. Choćby znów miało to oznaczać ból i zmęczenie. Trzeba się czasem w życiu zmęczyć przecież. Trzeba coś zrobić nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Bo wiem, że gdybym miała teraz myśleć tylko o sobie, to każdą wolną chwilę spędzałabym na balkonie, chłonąc ostatnie momenty, w których powietrze jest ciepłe. Dotarło do mnie właśnie, że to lato się zaraz skończy. I nie, wcale nie zwolnię. Życie będzie jeszcze szybsze. Czytaj dalej ...
cisza
08 sierpnia 2010, 18:16
Poznań. Ustka. Poznań. Kraków. Poznań. Witnica. Wracam i zwalniam. Uspokajam się. Myślę. Zmieniam zdanie. Tak, wakacje są żeby odpoczywać. Tak, urlop powienien trwać więcej niż dwa dni. Dwa dni to zdecydowanie nie urlop. Muszę to przetrawić i zaakceptować. Przestać myśleć o pracy przez 23 godziny na dobę. Przestać.
Teraz wrócę do Poznania. Podrapię Cezara za uchem i będę się cieszyć niedzielnym wieczorem. Wezmę się za jakiś lekki kryminał. Wezmę się za siebie. Przecież sobie zasłużyłam w tych ostatnich tygodniach. Wiem to. Czytaj dalej ...
cisza
12 lipca 2010, 19:19
Upał daje się we znaki chyba w każdej części naszego kraju. Nie do zniesienia? Może. Ale ja muszę przyznać, że kocham ten upalny Poznań: wodę w fontannie przed Operą, cień w Parku Sołackim, klimatyzację w redakcji czy samochody polewające asfalt wodą.
Bez względu na niedogodności po prostu podoba mi się to miasto w wydaniu słonecznym, kiedy można po nim mknąć rowerem (wyprzedzając samochody, bo przecież miasto całe w remontach i korki typowo wakacyjne, a więc niespodziewane) i kiedy można usiąść na trawie. Nie mam nawet chęci narzekać na upał. Tak mi tu dobrze. Naprawdę. Czytaj dalej ...
1.
21 czerwca 2010, 17:39
Czasem zdarza się, że ktoś ze zdziwieniem puka się w czoło i mówi nie bez przekąsu: że też tobie się jeszcze chce (i tu padają argumenty: przecież masz studia, pracę w reakcji, psa z którym trzeba spędzać czas i wychodzić na spacery itp.).
Ale jak może mi się nie chcieć, kiedy po dwunastu latach wciąż taniec sprawia mi taką przyjemność. A dzięki niemu stale poznaję ludzi, którzy wnoszą do mojego życia energię i motywację. Tak jak było i tym razem. Czytaj dalej ...
6.
20 czerwca 2010, 20:35
I choć sama byłam zawsze wśród tych, którzy głośno krzyczeli: że demokracja, że władza, że obywatel i obowiązek. Nie wstydzę się swojej dzisiejszej decyzji. Bo dla mnie wybór pomiędzy zgłoszonymi kandydatami był żaden. Nikt nie dawał mi pewności, że nie będę się musiała wstydzić za swojego prezydenta. Bo zarówno nadmiar jak i brak osobowości są w tym przypadku szczególnie niebezpieczne. I te wybory, trochę strasznie to może zabrzmieć: ani mnie grzeją, ani ziębią. Nie przypuszczam, bym miała być szczęśliwa czy jakoś specjalnie rozczarowana. Nawet bez różnicy jest dla mnie czy dojdzie do drugiej tury wyborów.
Prezydent to funkcja reprezentatywna i mam nadzieję, że inni Polacy są w stanie wybrać mądrze. Bo mnie na mądry wybór pomiędzy tym, co do wyboru było, po prostu nie było stać. I każdego oddanego głosu żałowałabym - to nie będzie mój prezydent. Postanowiłam zachowawczo. Czytaj dalej ...
4.